Zaczynając od broni białej – „kto normalny, jeśli nie bandyta nosi przy sobie nóż?”, przechodząc od razu do broni palnej, która przecież „raz do roku strzela sama”, albo że „broń w rękach cywili to przepis na strzelaninę”. Pierwszy żołnierz III wojny. Andrzej K., od chwili gdy we wrześniu 1939 roku znalazł karabin, uważał się za żołnierza. Przeszedł przez różne ugrupowania partyzanckie. W 1944 roku należał do oddziału, który lawirował na południu Lubelszczyzny między współpracą z Niemcami a udawaniem walki z nimi, a potem UPA, w którym EMERYTALNA REWOLUCJA!!! Rząd analizuje pomysł uzależnienia emerytury od zarobków ich dzieci. I słusznie, bo w imię czego ktoś kto żyje wygodnie i nie wychował swojego potomstwa, ani też nie dał szans dla dzieci porzuconych (z domów dziecka) ma być traktowany tak samo jak ci emeryci którzy wychowali kilkoro wartościowych i odpowiedzialnych dzieci. Broń wystrzeliła w mieszkaniu. Nie żyje 13-letni syn policjanta. Emilia Chanczewska. 14 lipca 2014, 7:18 75. Wypadek w Stargardzie: policyjna broń zraniła 13-latka. Niestety chłopiec zmarł. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej oraz 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. 25 żołnierzy, w tym 5 podhalańczyków od poniedziałku do piątku wzięło udział w kursie instruktorskim z podstawowych zasad bezpiecznego i sprawnego prowadzenia ognia z karabinka MSBS GROT - relacjonuje kpt. Witold Sura, rzecznik prasowy 3. khutbah idul adha bahasa jawa nu online. sama (język polski)[edytuj] wymowa: IPA: [ˈsãma], AS: [sãma], zjawiska fonetyczne: nazal. ​?/i znaczenia: rzeczownik, rodzaj żeński ( pot. małżonka zaimek, forma fleksyjna ( forma żeńska od: sam odmiana: przykłady: ( Hrabiostwo zjawili się wkrótce; sama była milcząca bardzo.[1] składnia: kolokacje: synonimy: ( jejmość, acani, aspani antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: ( każda broń palna raz do roku strzela sama • praca sama sobie płaci etymologia: uwagi: tłumaczenia: źródła: ↑ Józef Ignacy Kraszewski, Ada. Sceny i charaktery z życia powszedniego sama (język baskijski)[edytuj] wymowa: ​?/i znaczenia: rzeczownik ( anat. bizk. szyja[1] ( anat. bizk. gardło[1] odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: ( lepo ( eztarri antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: ↑ 1,0 1,1 Hasło „sama” w: Euskaltzaindia: Hiztegi Batua, 2016. (zobacz wersję .PDF) sama (esperanto)[edytuj] morfologia: sam•a wymowa: ​?/i ​?/i ​?/i znaczenia: przymiotnik ( taki sam, jednakowy, ten sam odmiana: ( przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: ( egala antonimy: ( malsama hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: przym. samaĝa rzecz. samo czas. sami przysł. same związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: sama (język estoński)[edytuj] wymowa: znaczenia: przymiotnik ( taki sam odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: sama (język hiszpański)[edytuj] wymowa: IPA: [ znaczenia: rzeczownik, rodzaj męski ( icht. Pagellus erythrinus[1], morlesz szkarłatny[2][3] odmiana: ( lm samas przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: ( pagel, breca, breque, besuguete, rubiel antonimy: hiperonimy: ( teleósteo hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: sama (język wolof)[edytuj] wymowa: znaczenia: zaimek dzierżawczy ( mój odmiana: przykłady: składnia: kolokacje: synonimy: antonimy: hiperonimy: hiponimy: holonimy: meronimy: wyrazy pokrewne: związki frazeologiczne: etymologia: uwagi: źródła: Karolina Chojecka, Broń palna – w umysłach nielegalna Broń palna w rękach Polaków jest dziś rzadkim zjawiskiem. Co gorsza, strach przed bronią zakorzeniony jest zarówno w umysłach rządzących, jak i społeczeństwa. Lecz nie zawsze tak było. Okres II Rzeczypospolitej sprzyjał rozwojowi kultury posiadania broni palnej oraz strzelectwa wśród Polaków, pomimo iż w ciągu dwudziestolecia międzywojennego wprowadzono liczne akty prawne porządkujące kwestię dostępu obywateli do broni palnej. Przykładowo w 1933 r. aktem prawnym Prawa o broni, amunicji i materiałach wybuchowych zunifikowano przepisy na terenie całego kraju. Akt ten stanowił, że nabyć, posiadać i nosić broń można było na podstawie udzielonego pozwolenia. W dokumencie przedstawiono przesłanki, które wpływały na nieudzielenie pozwolenia na broń, wśród których wymieniono: niepełnoletność (do 17 lat), choroby umysłowe czy negatywną ocenę środowiskową. Co ciekawe, w akcie przewidziano możliwość udzielenia pozwolenia na broń nieletniemu na prośbę rodziców lub opiekunów, jednak tylko do celów sportowych lub łowieckich. Dostęp do broni palnej w międzywojennej Polsce był dość liberalny, więc rosła liczba osób ubiegających się o pozwolenie na broń. W dużej mierze wynikało to z polityki państwa, które dążyło do militaryzacji społeczeństwa. W związku z tym na terenie całego kraju powstawały ogólnodostępne strzelnice. Strzelectwo stało się sportem masowym, będąc istotnym elementem polityki obronnej państwa. Na początku lat trzydziestych XX w. prężnie działały liczne stowarzyszenia o profilu strzeleckim, Związek Strzelecki, Polski Związek Strzelectwa Sportowego, Przysposobienie Wojskowe, Polski Związek Łowiecki. W 1937 r. w Polsce istniało ponad 900 klubów i sekcji uprawiających strzelectwo. Organizowane zawody strzeleckie cieszyły się ogromną popularnością. Wśród nich można wymienić Dziesięć Strzałów dla Ojczyzny czy Narodowe Zawody Strzeleckie. Liczba uczestników zawodów Dziesięć Strzałów dla Ojczyzny w 1932 roku wyniosła 30 tys., a w 1935 już 350 tys. To pokazuje, jak szybko rozwijała się ta dyscyplina wśród Polaków. Ciekawym przejawem upowszechniania się kultury posiadania broni palnej była także koncepcja „narodu pod bronią”. W jej ramach kładziono nacisk na szerzenie w społeczeństwie umiejętności posługiwania się bronią palną. W opinii Sztabu Generalnego z 1922 r. […] tylko naród, który cały gotów jest stanąć pod bronią, tylko naród o rozwiniętym i głęboko wszczepionym poczuciu odpowiedzialności za losy wojny i gotów wszystko, całe swe siły i bogactwa, całą swą energię duchową i fizyczną rzucić na szalę bitew – nie ulegnie przemocy wroga, zwycięży. Niestety, nadchodzące wydarzenia II wojny światowej miały zaprzepaścić dorobek dwudziestu lat wolnej Polski. Wkrótce po wkroczeniu wojsk hitlerowskich do Polski, 12 września 1939 roku na obszarach opanowanych przez wrogie wojska wydano Rozporządzenie o posiadaniu broni. Akt ten, podpisany przez Naczelnego Dowódcę Wojska von Brauchticha, wprowadzał obowiązek oddania przez Polaków wszelkiej broni, amunicji, granatów ręcznych, środków wybuchowych i sprzętu wojennego. Każdy, kto nielegalne posiadał wyżej wymienione przedmioty, miał być karany śmiercią. Znane są przypadki, że w sytuacji odkrycia w polskim domu broni wszystkie zamieszkujące tam osoby – także dzieci – mordowano, a zabudowania palono. Niemcy nie wdawali się w analizę, co jest bronią, a co nie. Przykładowo publicysta i literat Rafał Marceli Blüth, ojciec polskiego historyka profesora Tomasza Szaroty, był jedną z 15 osób rozstrzelanych za posiadanie broni 13 listopada 1939 roku w Natolinie. W tym przypadku „śmiercionośnym” narzędziem okazała się zwykła maska przeciwgazowa. Wkrótce po wkroczeniu wojsk hitlerowskich do Polski, 12 września 1939 roku na obszarach opanowanych przez wrogie wojska wydano Rozporządzenie o posiadaniu broni. Akt ten, podpisany przez Naczelnego Dowódcę Wojska von Brauchticha, wprowadzał obowiązek oddania przez Polaków wszelkiej broni, amunicji, granatów ręcznych, środków wybuchowych i sprzętu wojennego. Każdy, kto nielegalne posiadał wyżej wymienione przedmioty, miał być karany śmiercią. Znane są przypadki, że w sytuacji odkrycia w polskim domu broni wszystkie zamieszkujące tam osoby – także dzieci – mordowano, a zabudowania palono. Niemcy nie wdawali się w analizę, co jest bronią, a co nie. Przykładowo publicysta i literat Rafał Marceli Blüth, ojciec polskiego historyka profesora Tomasza Szaroty, był jedną z 15 osób rozstrzelanych za posiadanie broni 13 listopada 1939 roku w Natolinie. W tym przypadku „śmiercionośnym” narzędziem okazała się zwykła maska przeciwgazowa. Komuniści również widzieli konieczność rozbrojenia Polaków, dlatego niezwłocznie podjęli działania mające na celu odebranie Polakom broni. 30 października 1944 roku PKWN wydał Dekret o ochronie Państwa. Art. 4 dekretu stanowił, że wyrabianie, posiadanie, nabywanie lub zbywanie broni, amunicji, materiałów wybuchowych jest nielegalne i podlega karze więzienia lub śmierci. Ponadto komuniści podjęli propagandowe działania zmierzające do wytworzenia w świadomości polskiego społeczeństwa negatywnego obrazu, w którym posiadanie broni palnej przez zwykłego obywatela było czymś nienormalnym, niebezpiecznym, a nawet kuriozalnym. Pierwsze powojenne lata pokazały, że nowy ustrój miał na celu zniewolić naród polski. Kwestia dostępu do broni palnej nadal była regulowana Ustawą z 1932 roku, jednak wkrótce liczne akty urzędnicze zmieniły zasadniczo jej istotę. 14 czerwca 1945 roku Minister Bezpieczeństwa Publicznego wydał zarządzenie, które przekazywało kompetencje wydawania pozwoleń na broń organom bezpieczeństwa publicznego. Co więcej, 13 grudnia 1946 roku wydano kolejne zarządzenie ograniczające grono osób, które mogły ubiegać się o pozwolenie na posiadanie broni. Były to osoby znajdujące się pod ścisłą kontrolą władz, tj. urzędnicy, pracownicy administracji i instytucji państwowych. W latach 50. uprawnienia w zakresie wydawania pozwoleń na broń przekazano komendom wojewódzkim Milicji Obywatelskiej, a w 1958 roku reglamentacją zostały objęte również wiatrówki. Otrzymanie pozwolenia na broń przez zwykłego obywatela wiązało się z wieloma czynnikami, które wpływały na pozytywną ocenę organów władzy i w efekcie przyznanie pozwolenia. Czynniki te dotyczyły przede wszystkim pochodzenia społecznego, działalności politycznej, przynależności partyjnej i stosunku danej osoby do obowiązującego ustroju. Petent był prześwietlany pod kątem majątkowym, osobistych kontaktów, szczególnie z osobami z krajów tzw. kapitalistycznych. Inaczej rzecz wyglądała w przypadku wydawania pozwoleń osobom piastującym stanowiska w aparacie władzy. Osoby te nie napotykały trudności przy ubieganiu się o pozwolenie na broń. Co więcej, mogły one liczyć na przychylność organów MO, mimo że nie spełniały wskazanych w ustawie wymogów. Komuniści, posługując się zabiegami propagandowymi, sprawili, że ludność zaczęła wierzyć przeróżnym mitom dotyczącym broni, jak chociażby w to, że „broń raz do roku strzela sama”. Konsekwencje tego pokutują do czasów współczesnych. Polska jest państwem, w którym na stu mieszkańców przypada tylko jedna sztuka broni. Jest to jeden z najniższych wyników w Europie i na świecie. Postrzeganie broni palnej przez tzw. prawicowy rząd PiS jest także zainfekowane komunistyczną propagandą sączoną Polakom od dziesięcioleci. Przykładowo dopiero po niemal 30 latach od tzw. upadku komunizmu polska armia otworzyła się na obywateli, powołując Wojska Obrony Terytorialnej. Jednakże kuriozalne jest to, że żołnierze WOT nie mają prawa do przechowywania broni w domu. W wypadku niektórych województw odległość do najbliższego magazynu broni WOT wynosi ponad 100 km… Widać zatem, że rządzący, pomimo słusznej idei powołania WOT, nie mogą przemóc panicznej obawy przed powierzeniem broni praworządnym obywatelom. Nie mogą, a może nie chcą? W artykule wykorzystano fragmenty pracy licencjackiej pt. Liberalizacja dostępu obywateli do broni palnej w RP po 1989 roku autorstwa Karoliny Chojeckiej. Artykuł z najnowszego numeru magazynu Idź Pod Prąd dostępny na stronie: Nie ważne czy Blaser, Merkel, Krieghoff, czy CZ. Mało istotne, czy nowe, wymuskane cacko odebrane wprost od grawera, czy zabytkowa flinta po dziadku... Każda raz w roku strzela sama… Podobno! Jednak lepiej o tym pamiętać! Niektórzy myśliwi obchodzą się z bronią w sposób, budzący podejrzenia, że z bezpieczeństwem nie ma on wiele wspólnego. Pal licho, jeżeli takie wątpliwe praktyki myśliwy stosuje na polowaniu indywidualnym, najwyżej zrobi krzywdę sam sobie! Problem rodzi się dopiero, gdy delikwent, nauczony doświadczeniem, (a może jego brakiem ?!), nieskrępowany tańczy sambę z karabinem na polowaniu zbiorowym. Bo... Co powiedzieć koledze, który przed zbiórką z dumą prezentuje swojego Swara, machając nowym nabytkiem przed nosami ciekawskich kolegów, na linii strzału, stoi co prawda grupa innych, mniej zainteresowanych, no alee… wszędzie tłok, a pokazać trzeba! Co powiedzieć, gdy podczas przechodzenia na kolejne stanowisko flinta innego patrzy nam głęboko w oczy, a my, wcale nie mamy pewności czy jest rozładowana... Powiedzieć, owszem, można... Jednak czy ktoś nam zagwarantuje, że po zwrócenie uwagi nie oberwiemy kolbą między oczy? Gdy właściciel zbyt impulsywny, a my nazbyt nieśmiali możemy jedynie zaintonować w duchu pokorną modlitwę do Stwórcy. Jeśli tam w górze, mamy dobre notowania jest szansa, że wyjdziemy z tego cali, jednak co jeśli niesforna strzelba postrzeli kolegę obok? Co jeśli... Co jeśli w końcu ktoś postrzeli nas? Co jeśli przy niedostatku ostrożności to my kogoś postrzelimy? Co jeśli zabijemy człowieka? Co jeśli osierocimy dzieci? To pytanie pojawia się wielokrotnie. Co jeśli ZBYT CZĘSTO? Myślistwo nie jest “sportem niebezpiecznym”, tylko i wyłącznie wówczas, gdy do posługiwania się bronią podchodzimy w sposób odpowiedzialny i rozważny. Powinniśmy zawsze pamiętać, że kawałek metalu z drewnianą osadą nie jest zabawką. Strzelba jest narzędziem niosącym śmierć- nie bójmy się tego stwierdzenia, to fakt, niezaprzeczalny. Jesteśmy społeczeństwem, któremu odebrano powszechny dostęp do broni. Nie mamy prawa bronić swojego domostwa, nie możemy uczyć obchodzenia się z bronią naszych dzieci, nie powinniśmy oswajać ich ze sposobem jej użytkowania, ani zabierać ze sobą na polowania. Jednak… jeżeli my nie nauczymy ich, jak bezpiecznie obchodzić się z bronią, jak ją nosić, czyścić, transportować. Jeżeli nie wpoimy im, że należy przechowywać ją ZAWSZE rozładowaną i, że bezwzględnie, ZAWSZE należy sprawdzić czy jest nabita zanim zaczniemy cokolwiek z nią robić. ZAWSZE! Przed wstawieniem do szafy. ZAWSZE po wyjęciu z szafy czy futerału. ZAWSZE! Przed podaniem drugiemu i odbierając od pierwszego. ZAWSZE! Przed zbiórką i stąpając nocą po niepewnym gruncie. ZAWSZE przy wchodzeniu na ambonę czy przeskakiwaniu przez groblę. ZAWSZE! Ponieważ tak jest bezpieczniej! Jeżeli nie wpoimy dzieciom, że źle wykożystywana broń niesie śmierć, kreskówki i odpustowe pistolety na kulki nauczą je, że zawsze można wycelować w człowieka. Nauczą, że człowiek zastrzelony, po chwili wstaje, strzepuje z siebie pył i nadal się z nami bawi. Jeżeli nie nauczymy dzieci i innych myśliwych co to znaczy bezpieczeństwo ich strzelba również w końcu wystrzeli sama… Oby nie w naszym kierunku... Niedawno, przypadkiem trafiłem na zacytowany wpis Witolda Załuska, odnoszący się do bezpieczeństwa na zawodach strzeleckich: „Podczas ostatniego weekendu zmarł uczestnik poznańskiego maratonu, a na rajdzie Mistrzostw Polski samochód wpadł w publiczność raniąc dwie dziewczynki. W ten sam weekend pod Gdańskiem odbyło się Grand Prix IPSC, zamykające sezon. Ok 200 os. oddało ok. 60 000 strzałów. Pod presją czasu, w ruchu, z trudnych pozycji i z niestabilnego podłoża. Nie było kontuzji, z którymi nie poradził sobie plasterek. Ale nadal to strzelectwo jest niebezpieczne i trzeba je ograniczać, czy wręcz zwalczać.” Wywołał on uśmiech na mojej twarzy, ale i skłonił do pewnej refleksji. Jak to faktycznie jest z tym strzelectwem, w końcu broń jest niebezpiecznym narzędziem. Wydawać by się mogło, że o wypadek nie trudno. W sumie nie dość, iż strzelba sama raz do roku strzela, to jeszcze Pan Bóg kule nosi. Okazuje się, że nie jest to prawdą. Najczęstsze urazy to obtarcia naskórka czy skręcenia kostki. Nie twierdzę, że nie zdarzają się sytuacje niebezpieczne, jednak sędziowie i instruktorzy czuwający nad przebiegiem zawodów i ich bezpieczeństwem są na tyle blisko, że bardzo szybko mogą zareagować na każdą stwarzającą zagrożenie sytuację. I robią to. Bezwzględnie. Symptomatyczne dla zawodów strzeleckich jest jednak coś innego. Czy słyszał ktoś o rozróbach kibiców na takich zawodach? Ja nie, a należy zaznaczyć, że znaczna część zawodników, jak i kibiców, wnosi na teren obiektów sportowych, narzędzia powszechnie uważane za niebezpieczne. Nie mam tu na myśli noży, maczet i czy popularnego ”bejzbola”. Nigdy nie słyszałem też o ustawce zwolenników jednego Klubu Strzeleckiego z sympatykami innego. Ktoś nawet wspomniał mi o zawodach dwóch Klubów odbywających się na jednej strzelnicy. O zgrozo… nic się nie stało. Może poza wymianą kilku opinii na temat posiadanego sprzętu. Muszę też zaznaczyć, że zapewne nie było tam też obstawy Policji, choć Policjanci mogli być wśród zawodników. To się w głowie nie mieści. Byliście kiedyś na dużym, rodzinnym grillu? Atmosfera na zawodach przypomina właśnie taką imprezę. Co prawda bezalkoholową, ale w niczym to nie przeszkadza uczestnikom i gościom w dobrej zabawie. Nawet dzieci się nie nudzą, w końcu tyle ciekawych rzeczy wokół. No dobra, przyznaję widziałem kiedyś znudzone dziecko. Maluch nie miał jeszcze roku i spał w najlepsze (ochronniki słuchu są nadzwyczaj skuteczne), więc myślę, że jest usprawiedliwiony. Za to jaką furorę zrobił, wśród tych wszystkich „cioć” i „wujków”, aż szkoda, że nie będzie pamiętał! Na koniec, znam jeden, jedyny przypadek postrzału na zawodach. Jednak nie był on związany ze złym prowadzeniem imprezy a z nonszalancją właściciela broni. Przykra sprawa, zakończona długa operacją i zapewne jeszcze dłuższą rehabilitacją. Mimo to bezpieczniej czuję się na klubowych zawodach niż na meczu piłki kopanej. Istnieje wiele sposobów działania, które służą upowszechnianiu broni w naszym kraju, np. popularyzacja strzelectwa, organizacja szkoleń i treningów, doskonalenie wiedzy, przypominanie o przysługujących nam fundamentalnych prawach czy praca na rzecz zniesienia restrykcji i ograniczeń. To wszystko przyczynia się do tego, że w kolejnych osobach dojrzewa chęć posiadania broni na własność. I to właśnie takie osoby mają największy wpływ na zmianę świadomości społecznej. Jako Fundacja Ad Arma uważamy, że osobisty przykład jest najlepszą metodą na to aby zmienić sposób patrzenia Polaków na broń oraz przełamać irracjonalny lęk przed bronią palną, głęboko zakorzeniony w naszym narodzie w wyniku wieloletniej propagandy prowadzonej przez zwolenników rozbrojenia. Nabycie i posiadanie broni palnej przez jedną osobę oznacza w praktyce możliwość oddziaływania na dziesiątki a czasem nawet na setki osób ze swojego otoczenia, które do tej pory nie miały żadnego kontaktu z bronią. Rozpoczynając od najbliższej rodziny, znajomych, współpracowników itp. po zupełnie przypadkowych ludzi, których spotyka się na swojej życiowej drodze. Wszyscy chyba znają powiedzenie, że “każda broń raz do roku sama strzela”. Czasami aż trudno uwierzyć w to, jak wiele osób bierze sobie tego typu porzekadła do serca i odczuwa strach na sam dźwięk słów “broń palna”. Nierzadkie są przypadki, gdy dorośli ludzie (w tym również mężczyźni) boją się dotknąć rozładowanej i zabezpieczonej broni lub nawet zbliżyć się do niej na bliską odległość. Posiadanie broni na własność pozwala skutecznie zwalczać tego typu obawy w swoim otoczeniu i oswajać kolejne osoby z pistoletami, rewolwerami, karabinami czy strzelbami. Niezliczona ilość Polaków uważa także, że broń palna to podejrzany atrybut przysługujący wyłącznie bandytom, od którego zwykli obywatele powinni trzymać się z daleka. To mylne przeświadczenie koryguje się najskuteczniej właśnie przez osobiste świadectwo uczciwych i praworządnych ludzi, którzy udowadniają, że broń jest przydatnym i potrzebnym narzędziem, gotowym do użycia w moralnie godziwych celach. Poprzez posiadanie broni w oczywisty sposób realnie zwiększa się też bezpieczeństwo środowiska, w którym przebywa jej właściciel. Dlatego uważamy w Fundacji, że każdy, komu leży na sercu upowszechnianie broni i strzelectwa w Polsce, sam powinien posiadać broń. W tym miejscu często natrafiamy jednak na duży opór. – “Trudno jest w Polsce uzyskać pozwolenie”,– “To drogo kosztuje, nie opłaca mi się”,– “Nie chce mi się bawić w tę całą biurokrację”,– “To za dużo zachodu, nie warto się starać”. Bez przerwy spotykamy się z tego typu stwierdzeniami i widzimy mnogość tego typu argumentacji w internecie. A tymczasem odpowiednio zmotywowana i zdeterminowana osoba może uzyskać w Polsce pozwolenie na broń w kilka miesięcy. Wystarczą jedynie chęci, których brak bardziej wstrzymuje Polaków przed posiadaniem broni niż urzędnicze reglamentacje. Koszty uzyskania pozwolenia są nie wyższe niż cena wielu sprzętów (takich jak np. elektroniczne gadżety), które masowo kupujemy. Pomimo tego, wciąż jesteśmy jednym z najbardziej rozbrojonych narodów na świecie. Józef Piłsudski powiedział kiedyś, że Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, aby ta niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi. A niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale i bardzo kosztownym. Podobnie jest z odzyskaniem fundamentalnych swobód i wolności, takich jak powszechne prawo do posiadania broni. Aby je przywrócić niezbędne jest osobiste poświęcenie i zaangażowanie, którego wiele osób za wszelką cenę chciałoby uniknąć. Dlatego działania podejmowane przez Fundację Ad Arma służą wzmacnianiu postaw polegających na upowszechnianiu posiadania broni w Polsce poprzez własny przykład. Niedawno jeden z naszych Sympatyków (serdecznie pozdrawiamy) opublikował w internecie następujący komentarz: “Ja między innymi dzięki państwu wstałem z kanapy i od wczoraj jestem posiadaczem czerwonej książeczki oraz kilku promes (…) Po obejrzeniu każdego następnego [nagrania na kanale Youtube Fundacji] ta decyzja u mnie pączkowała. Bardzo podobały mi się materiały z których wynikało, iż nie jest to tylko moje widzimisię tylko moje prawo do jej posiadania o ile nie jest to obowiązkiem. Zaczynając nie do końca wierzyłem iż dotrwam do końca ale chciałem poszerzać ta wyrwę w świadomości i myślę że trochę mi się to udało biorąc pod uwagę że rozmawiam o tym w moim otoczeniu pomimo rad typu… Eee lepiej się z tym nie wychylaj… Lepiej nikomu o tym nie mów itd. Jak już gdzieś pisałem nie wszyscy mamy argumenty w dyskusji ale oglądając Wasze materiały łatwiej mi przekonywać swoje przesiąknięte lewackim pacyfizmem środowisko za co serdecznie dziękuję.” Świadectw tego typu mamy o wiele więcej. Każde bardzo nas cieszy i motywuje do dalszej pracy. Chcielibyśmy aby takich osób było jak najwięcej gdyż w ten sposób najbardziej poszerza się krąg wpływu na zmianę świadomości społecznej. Zachęcamy do udostępniania swoim znajomym materiałów mogących pomóc im w podjęciu decyzji o posiadaniu broni. Może temu służyć przygotowany przez naszą Fundację krótki videoporadnik na temat tego jak uzyskać pozwolenie na broń sportową. Materiał powstał co prawda w 2016 roku ale do tej pory nie stracił na aktualności. Co więcej, wiele się od tego czasu zmieniło na lepsze – w Polsce jest chociażby więcej klubów strzeleckich, które służą pomocą każdemu kto chciałby posiadać broń. Posiadanie pozwolenia na broń ma jeszcze jedną zaletę. Każda osoba, która we wrześniu 2020 r. wesprze działania naszej Fundacji, ma szansę otrzymać od nas piękny karabin Rolling Block kal. 357 magnum. Chcemy go oddać w dobre ręce gdyż zależy nam na tym aby więcej osób miało broń i “zarażało” chęcią jej posiadania osoby w swoim otoczeniu. Co trzeba zrobić aby go otrzymać? 1) Wesprzeć finansowo Fundację Ad Arma we wrześniu 2020, np. kwotą 50 zł lub większą 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334Fundacja Ad Arma87-162 Krobia 2) Napisać list (fundacja@ i wytłumaczyć, dlaczego to właśnie Ty powinieneś dostać ten karabin. 3) Posiadać ważną promesę na zakup broni palnej (nie lubimy ich ale to jedyna możliwość aby otrzymać ten karabin). Całość otrzymanego wsparcia zostanie przeznaczona na cele statutowe Fundacji Ad Arma, w szczególności na działania na rzecz powszechnego dostępu do broni, prawa do obrony dla każdego Polaka oraz rozwój naszych kanałów komunikacji za pomocą których wzmacniamy postawy obywatelskie i zachęcamy Polaków do osobistego posiadania broni palnej.

broń raz do roku strzela sama